Armia nie wybacza - strona 5
źródło: Gazeta Wyborcza
Troje oskarżonych nie wierzy jednak w uniewinnienie, bo - jak mówią - armia już wydała na nich wyrok. Nawet ich kumple.
Dowódca brygady pułkownik Sokołowski: - Chłopcy ze szwadronu już im nie ufają.
Jeden z oficerów anonimowo zdradził nam: - Nie chcieli z nimi nawet na poligon jechać. Zaręczam wam: jakby byli niewinni, to choćby był prokurator i sąd, grupa by się za nimi wstawiła.
Tak naprawdę chodzi o morale
- W chwili bezpośredniego zagrożenia życia żołnierz działa zgodnie z instynktem "uciekaj" albo "walcz" - tłumaczy mjr dr Angelika Szymańska, psycholog z zaprawionej w bojach w Iraku 12. Brygady Zmechanizowanej ze Szczecina. Z opracowanej przez nią broszury "Stres bojowy" wynika, że niemoc, apatia i odrętwienie to typowe objawy stresu bojowego wymieniane w amerykańskich publikacjach na ten temat.
- Całe szkolenie jest po to, aby żołnierz walczył, a nie uciekał - mówi Szymańska. - Ale szkolenie nie zawsze zadziała. Kto oglądał film "Jarhead", widział, że nawet amerykański żołnierz piechoty morskiej, gdy ginie jego kolega, potrafi po prostu zmoczyć się i stanąć sparaliżowany. To nie tchórzostwo, ale reakcja organizmu nieprzygotowanego na taką sytuację.
Dr Szymańska uważa, że wojsko nie powinno pozbywać się żołnierzy, którzy przeżyli stres, będąc pod ogniem - Są doświadczeni, a to bezcenne, bo tego na poligonie pomimo nawet najbardziej realistycznych ćwiczeń zrobić się nie da - przekonuje. - Ci dwaj "odbudowani" psychicznie w klinice mogą być teraz świetnymi sanitariuszami.
Kapitan K., który wciąż ma w uchu świst, jest innego zdania:- Kiedy giną ludzie, są ranni, nie ma przebacz. Trzeba robić swoje. Wszystko musi działać jak w zegarku. Wojsko to nie tylko podrywanie dziewczyn na mundur. A wojna to nie tylko kasa, dodatek do emerytury, potem fajne zakupy w kraju. Irak, Afganistan dokonują brutalnej eliminacji. Wychodzi cała prawda o człowieku: nadaje się na wojnę czy nie. Już widziałem w Iraku takich, co się porozklejali. Ale po akcji, nie w trakcie! Dlatego pytam chłopaków: "Wiesz, że możesz wrócić w worku, bez ręki, nogi?". Jak ktoś ma tę świadomość, wie, po co tam jedzie. Nie tylko po kasę i przygodę.
Mec. Zuchmantowicz: - Moim zdaniem będzie coraz więcej spraw dotyczących misji takich jak ta czy Nangar Khel. Bo polska armia nie jest przygotowana do nich na wielu polach. Jednym z tych pól jest ratownictwo medyczne.
Jeden z oficerów brygady powiedział nam: - Po co to zawracanie głowy? Tak naprawdę to w tej sprawie armii chodzi tylko o morale. Idą nowe misje.
Podcięli nam skrzydła
Marcin po siedmiu latach w armii i dwóch misjach zajął się wożeniem kur. Z hummera przesiadł się do żuka.
To jedyna praca, jaką znalazł w Tomaszowie. Ale i z niej wyleciał przez ciągłe wyjazdy na proces do Warszawy.
Armia pozbyła się go, nie przedłużając kontraktu bez podania przyczyny. - Mam żonę, dziecko i 500 złotych na ich utrzymanie - mówi.
Kamila czeka podobny los. W styczniu dostał decyzję, że nie przedłuży mu się kontraktu w jednostce. Uzasadnienie: "Z uwagi na potrzeby Sił Zbrojnych". W piśmie ze Sztabu Generalnego nie ma słowa o przeniesieniu w inne miejsce. - Tyle lat nauki na marne - macha ręką zrezygnowany. - Podcięli mi skrzydła.
Co zrobi, jeśli rzeczywiście odejdzie z armii, nie ma pojęcia. Kur, jak Marcin, wozić nie chce.
Marcin napisał do szefa MON, ale ten mu nie odpowiedział. - Wszyscy mnie mają teraz w dupie: minister i armia. Że tchórz.


